Dzisiaj krócej, bo za bardzo nie mam czasu - święta, jazda po całym mieście i odwiedzanie ludzi, wiecie o co chodzi.
Ze względu na świąteczny odcinek Doctora Who, w którym pożegnaliśmy Matta Smitha, oto 11 powodów, dla których będę za nim tęsknić.
1. Jest to mój ulubiony Doktor.
Przyznaję, nie oglądałam Classic Who, ale z New Who to właśnie Jedenasty skradł moje serce. Nie znaczy to, że nie lubię Dziewiątego i Dziesiątego, nigdy w życiu. Całą trójkę uwielbiam, ale Jedenastego najbardziej.
2. Dziecinna twarz i osobowość Jedenastego.
Umówmy się, że Jedenasty to tak naprawdę dziecko w dorosłym ciele. Wszystkim ekscytuje się jak dziesięciolatek, jest bardziej energiczny od moich młodszych kuzynów i nie jest w stanie usiedzieć w miejscu. To właśnie tak bardzo odróżniało go od regeneracji Tennanta i Ecclestona.
3. Bowties/fezzes are cool.
Jedno z powiedzonek Jedenastego, które tak bardzo uwielbiamy. Tak, to właśnie kreacja Matta Smitha sprawiła, że muszki i fezy są cool.
4. Taniec.
Tak, właśnie taniec Jedenastego. W odcinku ze ślubem Amy i Rory'ego Jedenasty tańczy jak niektórzy z nas, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy jesteśmy pewni, że nikt nas nie widzi. I za to go kochamy!
5. River Song
Tak, Jedenasty Doktor i jego relacja z River to jeden z moich ulubionych aspektów sezonów 5-7. Uwielbiam River, to jak bardzo troszczy się o Doktora, jak Doktor troszczy się o nią i jak bardzo są sobie nawzajem potrzebni. Choćby w odcinku świątecznym: Doktor sam przyznaje, że bez River nie dożyłby tego momentu.
6. Relacje Jedenastego z Towarzyszami.
Wystarczy popatrzeć, jak bardzo Jedenasty przeżywał śmierć Amy. Był załamany i zrozpaczony. Albo jak mu ulżyło, gdy znalazł Clarę w odcinku "Name of the Doctor". Doktor jest otoczony przyjaciółmi, którzy pomogą mu w każdej sytuacji. Dlaczego? Ponieważ mimo swojej dziecięcej mentalności wzbudza szacunek i podziw oraz, gdy jest to konieczne, daje nam do zrozumienia, że nadal jest tym samym, potężnym i groźnym Władcą Czasu, z którym lepiej nie zadzierać.
7. Theme Song Jedenastego.
Tak, muzyka towarzysząca Jedenastemu choćby w "The Eleventh Hour" zawsze wywoływała u mnie uśmiech na twarzy i zapewne nie tylko u mnie. Podnosiła na duchu, zwiastowała zawsze coś dobrego. Motyw Dwunastego Doktora na pewno będzie świetny, ale to jednak nie to samo.
8. Jego niezrozumienie do życia ziemskiego.
Oglądając odcinki z Tennantem widzimy, że jego Doktor nie ma nic przeciwko ziemskimi życiu, rozumie je i właściwie mu ono odpowiada. Jedenasty to tego kompletne przeciwieństwo. Kiedy utknął z Pondami na jeden rok na Ziemi, nie był w stanie usiedzieć w miejscu, cały czas musiał cos robić, czy to kopać piłkę, kosić trawnik czy odkurzać mieszkanie.
9. Najbardziej kosmiczny Doktor z epoki New Who.
Mimo, że przeżyte przygody zmieniają Jedenastego i poznajemy jego różne oblicza - Doktor załamany, smutny, wściekły, podniecony, radosny - to nadal pozostaje kosmitą. Gdybyśmy spotkali takiego faceta na swojej drodze, wystarczyłoby 15 min, żeby stwierdzić, że on nie jest stąd.
10. Pomysłowość Jedenastego.
Wyobraźmy sobie, że jesteśmy Towarzyszami Doktora. Jesteśmy w gigantycznych tarapatach. Dobra wiadomość: Jedenasty ma właśnie genialny pomysł, jak nas uratować. Zła wiadomość: bardzo prawdopodobne, że wylądujemy w jeszcze większych kłopotach. Ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Nie! Jedenasty i tak nam w końcu pomoże, jednocześnie udowadniając, że nie bez powodu różni kosmici boją się go.
11. Matt Smith
Last, but not least. Whovianem jestem od niedawna, to muszę przyznać. Jedenasty to mój pierwszy Doktor. I muszę wam powiedzieć, że Matt Smith wygląda i zachowuje się tak, jakby urodził się po to, by zagrać Doktora. Tennant i Eccleston byli fantastyczni, ale do Smith w każdym wywiadzie zachowuje sie choć trochę jak Doktor i podejrzewam, że już zawsze będę widziała w nim Doktora.
No to tyle, oto moje powody, wyszło dłużej niż myślałam. Za recenzję odcinka świątecznego nawet się nie biorę, bo jeszcze nie potrafię trzeźwym okiem na niego spojrzeć. Cały czas mam w oczach łzy, myśląc o scenie Amy i Doktora. No ale cóż, zakończyła się era Jedenastego, musimy się z tym pogodzić. The clock is struktury twelve!
Raggedy Man, Goodnight.
PS Wszystkiego najlepszego i szczęśliwego Nowego Roku! Obiecuję, że postaram się, by blog był mniej Doktorowy, a bardziej serialowy ;)