czwartek, 2 stycznia 2014

Uciekając od rzeczywistości, czyli seriale zdobywają popularność.

    Jeszcze jakiś czas temu, a mianowicie pod koniec okresu mojej podstawówki i początku gimnazjum słowo „serial” przywoływało na myśl takie tasiemce, jak „Moda na Sukces”, „M jak Miłość” czy „Na dobre i na złe”. Co się zmieniło? Co sprawiło, że oglądanie seriali nie kojarzy się już z obciachem?
   Efekty. Tak, seriale powstające obecnie są zdecydowanie lepsze wizualnie niż te, które zagościły w ramówkach w latach 90. Dlaczego? Na pewno ze względu na możliwości. Seriale stają się popularniejsze na całym świecie, więc stacje telewizyjne chętniej wyrażają zgodę na ich produkcje, kupują projekty, zamawiają kolejne sezony swoich największych hitów. Dodatkowo, technika cały czas idzie naprzód, więc i efekty specjalne stoją na wyższym poziomie (patrz: „Doctor Who” seria 1, a seria 7). Ludzie chętniej oglądają seriale, ponieważ wizualnie potrafią dorównać filmom pełnometrażowym, tyle że często są bardziej wciągające i po prostu lepsze. Nie znaczy to oczywiście, że dobre efekty specjalne gwarantują sukces serialu, ale z pewnością mu nie zaszkodzą.
   Bohaterowie. Postaci są, obok historii, najważniejszym czynnikiem wpływającym na sukces serialu. Muszą być charakterystyczni, zabawni, ale jednocześnie powinniśmy się móc z nimi utożsamiać. Bohaterowie powinni zapadać w pamięć, być jednym z powodów, dla których owy serial oglądamy. Myślę, że Greg House byłby świetnym przykładem takiej postaci. Jest, przepraszam za użycie takiego słowa, chamem, bufonem i egoistą. Jednocześnie mało znam osób, które go nie lubią i chcą o nim zapomnieć. W moim serialowym serduszku House zostanie na długo, ponieważ był to mój pierwszy porządny serial, który obejrzałam do ostatniego odcinka ostatniej serii, ale inni też długo pamiętają genialnego lekarza z Princeton-Plainsboro właśnie ze względu na to, jak oryginalną jest postacią.
   Muzyka. Niezależnie od tego, czy zwracamy na to uwagę czy nie, muzyka też w dużym stopniu wpływa na nasz odbiór serialu. Próbowaliście kiedyś oglądać serial albo film bez muzyki? Kompletnie inaczej. Muzyka jest niezbędna, buduje napięcie, pomaga wyrazić emocje, jakie są przekazywane w serialu. Bywa też tak, że piosenka jakiegoś zespołu pojawi się w serialu i dzięki temu odkryjemy muzykę, która towarzyszy nam później przez wiele dni.
   Scenariusz. Historie przedstawiane w obecnych serialach naprawdę wciągają. Niezależnie, czy są to przygody pewnego singla z Nowego Jorku poszukującego miłości, podróże pewnego Władcy Czasu i jego przyjaciół czy intrygi pewnego pana Underwooda. Naturalnie, nadal powstają seriale, które nie są w stanie przetrwać na antenie nawet roku, ale jest to nieuniknione, nieważne w którym roku serial powstał i jak bardzo ten właśnie gatunek jest popularny. Często zdarzają się też przypadki, w których na początku serial przedstawia się świetnie, scenariusz jest świetny, ale producenci ciągną go za długo i w efekcie zamiast zyskiwać widzów, to ich traci. Nie możemy z tym nic zrobić, możemy tylko cieszyć się, że nadal powstają seriale z tak fantastycznie przedstawioną historią.
Dostępność. Nie ma się co oszukiwać – dostępność chyba najbardziej wpływa na zwiększenie się popularności seriali. Ludzie nie mają czasu, wracają z pracy/szkoły zmęczeni, a mają jeszcze parę rzeczy do zrobienia, ale potrzebują chwili tak zwanego ‘odmóżdżenia’. Cóż jest lepszego niż jeden odcinek serialu, zwykle 40 lub 20 minut w zależności od tego, co oglądamy. W przypadku sitcomów jest to pół godziny slapsticku, zabawnych powiedzonek i śmiechu puszki. Są jednak seriale, przy których trzeba się skupić ze względu na ich zawiłą historię – jako przykład znów posłuży niezawodny Doctor Who.
Dzień po premierze w USA, UK czy Kanadzie odcinki są dostępne w Polsce, często już przetłumaczone. Jest to wygodniejsze od czekania przez parę miesięcy na jakąś przyzwoitą kopię filmu, nie będącej nagraniem z komórki, której właściciel do tego cały czas trząsł ręką. Oglądanie seriali staje się po prostu coraz łatwiejsze i przyjemniejsze, co dostrzega coraz większa liczba ludzi. Jak to dalej będzie wyglądać? Nie wiem, nikt nie wie. Myślę, że seriale nie stracą na swojej popularności, wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że powoli zaczyna się złota era telewizji i seriali, a że seriale są mi bliskie, bardzo mnie to cieszy.

Trzymajcie się ciepło!


1 komentarz: